2014.01.06. Wywiad ze świadkiem historii.

opublikowane: 6 sty 2014, 05:05 przez Małgorzata Szczupakowska   [ zaktualizowane 23 sty 2014, 04:40 przez Olga Filipek ]
Wywiad, który prezentujemy przygotowała nasza koleżanka Dominika Siwik z klasy 2h.
Pan Wiesław Siwik, tato Dominiki w 1989 roku miał 26 lat, obecnie jest urzędnikiem państwowym.

Dominika: Cześć tato. Jak już ci wspominałam, wywiad, który chcę z Tobą przeprowadzić ma dotyczyć pamiętnych wyborów z 4 czerwca 1989r. Wzmianki o tym wydarzeniu pojawiają się w każdym podręczniku, jednakże dla mnie to data tak naprawdę historyczna. Jednak Ty sam wtedy byłeś dwudziestoparolatkiem i zapewne pamiętasz ten dzień. Czym te wybory były dla Ciebie?

Wiesław: Och, to dość ciężkie pytanie. Od tego czasu upłynęły już ponad 24 lata. Wspomnienia zacierają się w pamięci. Bardziej niż sam ten dzień, pamiętam atmosferę i nadzieję towarzyszącą tym wyborom. 

D: Uczestniczyłeś w tych wyborach? 

W: Tak, pamiętam ten dzień, gdyż były to moje pierwsze wybory, w których brałem udział pomimo tego, że miałem prawo do głosowania od 1981r. Będąc młodym, zbuntowanym człowiekiem, obiecałem sobie, że nigdy nie wezmę udziału w sfałszowanych wyborach. A takie właśnie były do 1989r. Zresztą moja postawa nie była niczym wyjątkowym. Wielu ludzi tak postępowało i bojkotowało komunistyczne wybory.

D: Czy to oznacza, że podobnie jak Ty uczyniło wiele osób? Czy frekwencja tych wyborów była wyższa?

W: Wcześniej, w latach 80-tych komunistyczna propaganda głosiła, że w wyborach uczestniczyło nawet 99% wyborców, co oczywiście było nieprawdą. Bo wiem, że również wielu moich znajomych wtedy nie głosowało i nie szło na wybory. Jednak frekwencja wyborów czerwcowych z 1989r. wynosiła ponad 60%, co potem już chyba nigdy się nie powtórzyło.

D: Dlaczego te wybory były więc tak ważne, że zasłużyły sobie na miano wyjątkowych i przełomowych?

W: Dlatego, że po raz pierwszy można było poprzez swój głos wpłynąć na otaczającą nas rzeczywistość i dokonać jej zmiany (tak nam się wtedy przynajmniej wydawało). Dlatego, że te wybory były wręcz symbolem wolności. Dlatego, że po raz pierwszy wielu ludzi zaangażowało się w te wybory pomimo trudności i stawianych przeszkód przez klasę rządzącą, czyli komunistów. Dlatego, że był to symbol sprzeciwu po prawie półwieczu dyktatury komunistycznej. I dlatego, że uwierzyliśmy, że te wybory będą początkiem czegoś lepszego.

D: Mówisz, że miały stanowić one dla was taki nowy start. Jakie więc nadzieje wiązali z tymi wydarzeniami wszyscy Polacy? 

W: Liczyliśmy na odzyskanie pełnej suwerenności kraju poprzez zmianę ekipy rządzącej, wolność słowa, opuszczenie Polski przez wojska radzieckie,  możliwość wyjazdów za granicę i wprowadzenie zasad gospodarki kapitalistycznej, która umożliwiłaby nam lepsze życie i z biegiem czasu dorównanie do standardów zachodnioeuropejskich.

D: A czy mógłbyś mi pokrótce opowiedzieć, jak doszło do tych wyborów?

W: Jest to dość trudne, bo to bardzo obszerny temat. W skrócie mówiąc, wybory czerwcowe były wynikiem uzgodnień tzw. Okrągłego Stołu. Od czasu wprowadzenia stanu wojennego w 1981r. zdelegalizowana NSZZ „Solidarność” zeszła do podziemia. Pomimo zakazów były organizowane liczne demonstracje w różne rocznice narodowe, np. 3-go maja czy 11-ego listopada. Obchody te były zakazane przez komunistów. Sprzeciw przez lata narastał, by wybuchnąć z jeszcze większą siłą w 1988r. Strajkowało wtedy wiele wielkich zakładów pracy, takich jak: MPK w Bydgoszczy, Huta Stalowa Wola, a później też Stocznia Gdańska.

D: Czy sam brałeś udział w takich strajkach?

W: Byłem kilkukrotnie „świadkiem” starć ulicznych protestujących- w szczególności młodzieży z milicją w okolicach rynku w Rzeszowie. Miałem też okazję uczestniczyć w wydarzeniach w Stalowej Woli, gdzie pracowałem w ramach spółdzielni studenckiej „Rzech”. 

D: Jakie emocje temu towarzyszyły? 

W: Co prawda, sam nie uczestniczyłem w tym strajku, ale byłem wśród ludzi, którzy go przeprowadzali. Nie da się opisać tego entuzjazmu, wzajemnej serdeczności i poczucia solidarności strajkujących. Niezapomniane też były msze święte pod bramą Huty, organizowane pomimo zakazu przez ówczesnego proboszcza, a obecnie biskupa Edwarda Frankowskiego. Ciekawostką jest, że proboszcz Frankowski udostępnił pomieszczenia parafialne komitetowi strajkowemu hutników, a po otoczeniu budynku przez milicję, wyprowadził ich zbudowanym uprzednio nielegalnie podziemnym przejściem do kościoła, gdzie ci wmieszali w uczestniczący we mszy tłum i w ten sposób, unikając aresztowania, następnego dnia podjęli strajk. 

D: Jakie były skutki tych wydarzeń? Co osiągnęli strajkujący?

W: Właśnie te i inne masowe protesty spowodowały, że władza zgodziła się wziąć udział w rozmowach na temat wprowadzenia pewnych zmian- bardziej gospodarczych niż politycznych. Doprowadziło to do podjęcia rozmów w ramach tzw. Okrągłego Stołu.

D:  Jakie były uzgodnienia podjęte w ramach tych rozmów? 

W: To również obszerny temat. Ale najważniejsze to legalizacja NSZZ „Solidarność” i częściowo wolne wybory oraz przywrócenie senatu. Prawdopodobnie były też mniej pozytywne uzgodnienia dotyczące pozostawienia komunistów przy władzy, nierozliczaniu ich za popełnione zbrodnie i przestępstwa czy pozostawieniu ich wpływu na prywatyzację gospodarki.

D: No właśnie.  Dlaczego te wybory nazwałeś tylko częściowo wolnymi? 

W: Było tak, ponieważ władza nie zgodziła się na w pełni wolne wybory. Ustalono taki parytet, że opozycja mogła zdobyć maksymalnie około 160 mandatów. Reszta była zarezerwowana dla rządzących i dla partii satelickich. Całkowicie wolne były tylko wybory do przywróconego wówczas senatu.

D: To bardzo interesujące, co mówisz. Powróćmy jednak teraz konkretnie do samego dnia wyborów. Pamiętasz może gdzie głosowałeś?

W: Tak, było to w budynku szkoły podstawowej na osiedlu Krakowska Południe. I pamiętam także, że widziałem w składzie komisji wyborczej mojego znajomego, który był tzw. mężem zaufania, czuwającym nad prawidłowością wyborów. Nie mogłem z nim wtedy porozmawiać, ale rozumieliśmy się bez słów. Uśmiech mówił wszystko.

D: Co masz na myśli mówiąc, że ten uśmiech mówił wszystko? 

W: Stało się to, o czym wielokrotnie wcześniej rozmawialiśmy i marzyliśmy. Mogliśmy uczestniczyć w pierwszych wolnych wyborach, pomimo ograniczeń, o których wcześniej wspomniałem. 

D: Z kim udałeś się na te wybory? 

W: Z tego, co pamiętam, do urn poszedłem z Twoją mamą i półtoramiesięcznym bratem Przemkiem z nosidełkiem na plecach. 

D: Czy wybory te były prowadzone tak jak obecnie, czyli z całą kampanią wyborczą kandydatów? 

W: Tak, to było coś zupełnie nowego i niesamowitego. Opozycja startowała w ramach tzw. Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. Swoich kandydatów- ludzi związanych z walką podziemną, przedstawiali na plakatach wyborczych z symbolem „Solidarności”- Lechem Wałęsą. Cały kraj był obklejony plakatami „Solidarności”. Były one wszędzie: na budynkach, witrynach sklepowych, w autobusach, a nawet na prywatnych samochodach. Mnóstwo ludzi było zaangażowanych społecznie w kampanię wyborczą. No i odniosło to właściwy skutek.

D: No właśnie. Jaki był ostateczny wynik wyborów? Czy był on satysfakcjonujący dla społeczeństwa?

W: „Solidarność” zdobyła wszystko, co mogła zdobyć w wyniku uzgodnień Okrągłego Stołu. Pozostał niedosyt, bo można było wziąć wszystko. Ale największą zasługą tych wyborów było to, że władza zrozumiała, że nie ma już takiego poparcia w społeczeństwie, na jakie liczyła. Ponadto ludzie uwierzyli w swoją siłę. Chyba nigdy wcześniej ani później nie było już takiej wzajemnej solidarności między Polakami. 

D: Już trochę czasu minęło od tego pamiętnego wydarzenia. Miało ono z pewnością dość znaczące skutki dla Polaków i samego kraju. A jak Ty oceniasz te wybory po blisko ćwierćwieczu?

W: Polska aktorka- Joanna Szczepkowska, komentując zwycięstwo Solidarności powiedziała: „Proszę Państwa, dnia 4 czerwca w Polsce skończył się komunizm”. Z perspektywy czasu widać, że jeszcze daleka droga była do uzyskania pełnej wolności i niezależności. Wiele osób krytykuje te wybory, ponieważ umożliwiły komunistom pozostanie przy władzy. I pewnie mają dużo racji. Jednakże prawdą jest też to, że w ich wyniku teraz swobodnie możemy rozmawiać na przeróżne tematy, a Ty na lekcję historii możesz przygotować wywiad o tym wydarzeniu. 

D: To chyba już wszystko, co chciałam wiedzieć na ten temat. Faktycznie teraz widzę, że wybory czerwcowe były ważnym wydarzeniem i powinny pozostać w pamięci Polaków. Dziękuję Ci za poświęcony mi czas i rozmowę.

W: Nie ma za co, polecam się na przyszłość. 

Comments