2014.02.02. Koniec ferii i co przez ferie zrobiliśmy!

opublikowane: 2 lut 2014, 08:25 przez Małgorzata Szczupakowska   [ zaktualizowane 4 lut 2014, 07:46 przez Olga Filipek ]
Jutro kończą się ferie zimowe i choć mogłoby się wydawać, że nic przez ten czas nic nie robiliśmy to jest zupełnie inaczej!
Przez całe ferie przeprowadziliśmy kilkanaście wywiadów ze świadkami wydarzeń czerwca 1989 roku.
Wywiady te od dziś będziemy publikować na naszej stronie.
Mamy ponadto wiele nowych pomysłów!
Serdecznie zapraszamy w nowym semestrze do śledzenia naszej strony!

WYBORY 4 CZERWCA 1989 - CZAS RADYKALNYCH ZMIAN

Wywiad z p. Stanisławem Gorzelanym przeprowadził Konrad Mierzwa

Kolbuszowa, 28 stycznia 2014 

 

            W 2014 roku mija 25 lat od przeprowadzenia pierwszych wolnych wyborów w powojennej Polsce. Wydarzenie to jest jednym z najważniejszych 
w polskiej historii najnowszej. Każdy Polak walczący o "nową Polskę" miał powody do dumy. Zwycięstwo nad komunizmem w pierwszych, częściowo wolnych wyborach do Sejmu oraz w pełni nieskrępowanych wyborach do Senatu umożliwiło Polakom odniesienie triumfu nad starym porządkiem politycznym 
i utorowało Polsce drogę do przeprowadzenia radykalnych reform.  Dzięki ludziom, którzy w tych trudnych chwilach, w okresie załamania gospodarczego 
i społecznego kraju, nie bali się "powstać" i sprzeciwić ówczesnej władzy, możemy jako następne pokolenie, bez trudu i skrępowania, żyć w państwie prawa 
i stać na jego straży. To czerwcowe wydarzenie pozwoliło Polakom wreszcie decydować o swoim losie.

Utworzony 17 września 1980 roku Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Solidarność był już ważnym krokiem w kierunku upragnionych przemian, które dzięki ofiarności i gorliwości jego członków mogły de facto wejść w życie 9 lat później.

Jaka panowała atmosfera przed wyborami w obozie Solidarności ?

Entuzjazm był wtedy wielki, spowodowany faktem, że nastąpią historyczne zmiany po 40 latach władzy komunistycznej, to pewne światełko w tunelu. Ludzie czekali na polepszenie warunków życia społecznego i politycznego kraju. I te przemiany ostatecznie nadeszły. To było wielkie osiągnięcie uzyskane bez rewolucji, rozlewu krwi. Potrzebna była tylko karta do głosowania, która decydowała o zmianie ustroju.  

Jak wyglądała kampania wyborcza?

Przed właściwymi wyborami był Okrągły Stół. Okrągły Stół stanowił pokłosie wszystkich strajków. Strajkowała WSK Mielec, WSK Rzeszów, Huta Stalowa Wola, oczywiście Stocznia Gdańska, jako kolebka Solidarności i większość polskich zakładów. To były potężne strajki wyniszczające całkowicie i doszczętnie komunizm. Strajki zdezorganizowały pracę komunistów; ludzie szukali jakiegoś rozwiązania. Poproszono opozycję do rozmów. Przy Okrągłym Stole rozmawiali zarówno eksperci strony rządowej,  jak i strony solidarnościowej. Po nim zaczęły powstawać Komitety Obywatelskie Solidarność. Jeden z takich komitetów powstał również w Kolbuszowej. Byłem między innymi jego członkiem. Powoływano go do przeprowadzenia wyborów z ramienia opozycji.  Z nim związana była cała akcja wyborcza. Do zadań akcji wyborczej należało plakatowanie, rozdawanie ulotek itp. Jeśli chodzi o kandydatów z ramienia Solidarności, to wygrywał ten kandydat, który sfotografował się z przewodniczącym Solidarności Lechem Wałęsą i miał to zdjęcie przy sobie, które następnie wykorzystywał w swojej kampanii. W każdy piątek od końca kwietnia spotykaliśmy się w sali parafialnej oraz w innych ościennych parafiach. Kościół pomógł nam, opozycji solidarnościowej, wygrać wybory. Wspierał poprzez udostępnienie lokum. Dołączali do nas eksperci, którzy wyjaśniali jak kształtować opinię społeczeństwa. Odbyły się częściowe wybory do Sejmu i całkowite, stuprocentowe do Senatu. Przyszły Senat miał składać sie ze 100 mandatów, opozycja po wyborach otrzymała 99 z nich. Senat praktycznie w całości należał do opozycji. Wielką rolę w kampanii wyborczej odegrali listonosze. W Kolbuszowej Górnej znaczenie w propagowaniu planów właśnie miał jeden z nich. Kiedy spotykałem się z nim po wykonaniu przydzielonej mi pracy, byłem pytany o sprawy wyborcze, jak głosować. Wyjaśniałem mu to dokładnie. Ten mężczyzna, gdy roznosił pocztę, badał nastroje społeczne, przekazując potencjalnym wyborcom odpowiednią wiedzę.

Głosowanie było bardzo łatwe i praktyczne. Tereny administracyjne podzielono na okręgi wyborcze. Z naszego terenu do Senatu startowali dwaj kandydaci. Obaj wygrali.  Natomiast wybory do Sejmu przebiegały nieco inaczej. Okręg Kolbuszowa został podzielony na podokręgi. W ramach kampanii wyborczej my, jako wykonawcy, dostawaliśmy specjalne karteczki z nazwiskami solidarnościowców, które systematycznie rozdawaliśmy ludziom.  W późniejszym terminie odbyły się również wybory uzupełniające, stanowiące pewnego rodzaju dogrywkę. 

Czy był Pan inwigilowany?

W pewnym sensie tak, jak każdy z opozycjonistów. Mieliśmy pozakładane teczki. Na szczęście to już zamknięty rozdział.

Jaką dokładnie rolę pełnił Pan podczas tamtych wydarzeń?

Należałem do NSZZ Rolników Indywidualnych Solidarność. Współdziałaliśmy z Solidarnością Robotniczą. Oficjalnie byłem szeregowym członkiem Solidarności. Brałem udział w kampanii wyborczej z ramienia opozycji i w komisji wyborczej. Wtedy dwie strony - opozycyjna i legalna, komunistyczna - wzajemnie na siebie oddziaływały, patrzyły sobie na ręce. Panowała wielka dyscyplina. Liczenie głosów zajmowało dużo czasu. Dawniej, za wyborów komunistycznych obowiązywała metoda bez skreśleń, lecz tutaj panowała zupełnie odmienna reguła. Uczestnicy eliminowali oponentów i zostawiali swoich kandydatów.

Dlaczego wybory do Sejmu nazywane są częściowo wolnymi?

Podczas rozmów Okrągłego Stołu ustalono, ile mandatów może otrzymać opozycja. Obok tej listy solidarnościowej występowała też Lista Krajowa wyznaczona przez władze komunistyczne. Finalnie nasze działania całkowicie pokrzyżowały komunistom plany.

Jak z Pana punktu widzenia wyglądały przeprowadzane wybory?

Obywatele czekali nieustannie na zmiany, ucieczkę od smutnej rzeczywistości, a to była ogromna radość. Ludzie zjednoczyli się, stanęli po jednej stronie barykady i sprzeciwili się władzy, tym razem efektywnie, skutecznie, do końca. Przyczynili się bezpośrednio do upadku na stałe komunizmu w Polsce. Nadeszła od dawna upragniona, realna wolność. Zdaliśmy sobie sprawę, że nasze postulaty możemy wywalczyć dzięki demokratycznym wyborom i za pomocą porozumienia. Ludzie zagłosowali za tymi przemianami, za Solidarnością. Na autobusach umieszczano setki naklejek, plakatów.

Byłem dumny z tego faktu, że z ramienia Solidarności uczestniczę w wyborach, w komisji wyborczej jako jej członek. Niewątpliwie 4 czerwca 1989 był datą przełomową. Społeczeństwo zrozumiało, że może coś zrobić przy pomocy karty do głosowania. Tak się stało. Po czterdziestu latach zlikwidowano komunizm.

            Dziękuję za wspomnienia tych pamiętnych dni, będące źródłem wiedzy na temat wyborów czerwcowych i ówczesnej sytuacji panującej w naszym kraju.


Comments