2014.02.03. Rozmowa z panem Andrzejem Decem - Przewodniczącym Rady Miasta Rzeszowa.

opublikowane: 3 lut 2014, 08:51 przez Małgorzata Szczupakowska   [ zaktualizowane 4 lut 2014, 08:12 przez Olga Filipek ]
Dziś prezentujemy wam dwa świetne wywiady przeprowadzone przez Klaudię Pokrzywę.
Zapraszamy!

Pan Andrzej Dec urodził się w 1950r. w Rzeszowie. Jest żonaty, ma jednego syna. Ukończył studia matematyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Pracował jako informatyk i menedżer. Najpierw był programistą w WSK PZL Rzeszów, gdzie był także współzałożycielem NSZZ „Solidarność” i członkiem Rady Pracowniczej. Potem pracował w ETOBIE i NBP by w końcu przez 15 lat na różnych stanowiskach (m.in prezes RCI BITBANK sp. z o.o. z siedzibą w Rzeszowie i wiceprezes Softbank Serwis sp. z o.o. z siedzibą w Gdańsku) kierował zespołem informatyków wywodzących się z Ośrodka Obliczeniowego NBP. Obecnie pracuje w ASSECO Poland SA, jako doradca prezesa Zarządu. Jest Przewodniczącym Rady Miasta Rzeszowa.


Klaudia: Czy uczestniczył Pan w wyborach 1989 r. ?

Andrzej Dec: Tak, uczestniczyłem.

K: Czy pamięta Pan, gdzie Pan zagłosował?
A. D.: Pamiętam – było to na rogu ulic Jałowego i Wyspiańskiego w Rzeszowie,

K.: Jak przebiegała kampania wyborcza?
A.D.: Nie za wiele pamiętam z tamtej kampanii wyborczej. Byłem oczywiście zwolennikiem listy wyborczej Komitetu Obywatelskiego. Na pewno kampania wyglądała inaczej niż dzisiejsze. Jakieś proste, jednobarwne plakaty, jeden plakat ogólnopolski ze znanym zdjęciem Gary Coopera, jako kowboja propagującego Solidarność i – co chyba najważniejsze - zdjęcia każdego z kandydatów Komitetu Obywatelskiego z Lechem Wałęsą. To było główne elementy tej kampanii. Czy były jakieś spotkania z wyborcami, nie pamiętam.

K: W jaki sposób dowiedział się Pan o wynikach wyborów ?
A. D.: Nie byłem kandydatem w tamtych wyborach, natomiast byłem członkiem i kierownikiem komisji wyborczej na moim osiedlu i jeszcze w nocy podczas liczenia głosów mogłem się przekonać, jak kształtują się wyniki. I to już właściwie wystarczyło. Widok mojego zastępcy w tamtej komisji – sympatycznego skądinąd milicjanta – który z każdym kolejnym głosem oddanym na Adama Matuszczaka coraz bardziej gasł, pozostanie mi w pamięci do końca życia. Potem o coraz dokładniejszych wynikach dowiadywaliśmy się sukcesywnie z mediów.

K: Dlaczego te wybory były tak ważne i czy ich wyniki były dla społeczeństwa satysfakcjonujące?

A. D.: To były niezwykle ważne wybory. Mimo, że nie całkiem demokratyczne pokazały, co o władzy komunistycznej myśli społeczeństwo. No i zapoczątkowały przełom, którego skutkiem jest odzyskanie pełni wolności i powstanie III Rzeczpospolitej. Paradoksalnie za zmianą głosowali nawet uczestnicy starego systemu – wyniki wyborów w zamkniętych obwodach wojskowych też były dla władzy druzgocące. Dlatego można powiedzieć, że zdecydowana większość społeczeństwa była tymi wynikami usatysfakcjonowana.

K: Czy wybory 1989 zmieniły Pana życie?
A. D.: Na moją pracę odbywające się wybory w jakiś szczególny sposób nie wpływały. Byłem wtedy programistą w Wojewódzkim Ośrodku Obliczeniowym Narodowego Banku Polskiego. Natomiast życie poza nią pełne było entuzjazmu i gorączkowego oczekiwania, jakie zmiany te wybory przyniosą.

K: Jak wspomina Pan okres transformacji (przemiany gospodarcze)?
A. D.: Okres transformacji gospodarczej przyniósł mi zasadnicze zmiany. Przemiany otworzyły zablokowaną wcześniej drogę awansu społecznego i zawodowego. Od końca lat '70 byłem obiektem zainteresowania służby bezpieczeństwa, która dbała o to, żebym nie awansował. W 1990 roku zostałem radnym Miasta Rzeszowa, a w 1992 roku dyrektorem Ośrodka, w którym pracowałem. I mogę powiedzieć, że ten trend utrzymał się do dzisiaj. Widać więc, że wybory z 1989 roku przyniosły w moim życiu istotną poprawę.

K.: Jak ocenia Pan ówczesne zainteresowanie polityką? Czy w 1989 było większe czy mniejsze?
A. D.: Zainteresowanie polityką było w tamtym czasie duże, ale innego rodzaju. Wiązało się ono z dużymi nadziejami, jakie pokładano w przemianach. Że nie one wszystkie zostały spełnione, to jasne. Dzisiaj natomiast to zainteresowanie często sprowadza się z jednej strony do wyładowywania frustracji, a z drugiej do śledzenia wydarzeń, tak jak w niekończącym się serialu. Za mało w tym niestety troski o dobro wspólne.

K: Dziękuję Panu za poświęcony mi czas i rozmowę. Pana refleksje dotyczące tamtej sytuacji politycznej przybliżyły mi klimat czerwcowych wyborów. Życzę dalszych sukcesów zawodowych.





Wywiad przeprowadzony ze świadkiem historii, Panem Stanisławem Dojką mieszkającym w Tarnobrzegu. Pan Dojka ma cztery córki, jest technikiem mechanikiem. Brał udział w wyborach 1989r.

Klaudia: Czy pamięta Pan gdzie zagłosował?
Pan Stanisław Dojka: Tak, było to w Zespole Szkół nr 1 na ul. Sandomierskiej w Tarnobrzegu.

K: Dlaczego te wybory były tak ważne?
S.D.: Te wybory były ważne dlatego, że po stanie wojennym „Solidarność” była w jakimś stopniu zlikwidowana (działały podziemne szczątki, ale to była już „końcówka” i działacze zostali wyłapani, aresztowani etc), nie działali legalnie. Gdyby nie te wybory, to prawdopodobnie nic by się w Polsce nie zmieniło, a nie było za dobrze.

K: Jak przebiegała kampania wyborcza?
S.D.: Były to wybory kontraktowe -polegało to na tym, że na 460 posłów przypadało 161 zagwarantowanych mandatów dla komitetu obywatelskiego, natomiast reszta dla ekipy rządzącej. Pierwszy raz wybory do senatu były na równych prawach, czyli każdy ze startujących mógł wygrać, ponieważ nie były obłożone uwarunkowaniami.

K: Jak wspomina Pan atmosferę wyborów?
S.D.: Atmosfera była podniosła, pełna nadziei, a jednocześnie obawy, czy te wybory zostaną uznane, czy to nie jest tylko „zmyłka”.

K: W jaki sposób dowiedział się Pan o wynikach wyborów?
S.D.: Rano idąc zobaczyłem plakaty wywieszone na drzwiach komisji wyborczej. Później dowiedziałem się z telewizji z jaką przewagą wygrywają nasi posłowie. Oczywiście było też radio Solidarność oraz Telewizja Solidarność, skąd też otrzymałem tę informację. Słuchałem tego z pewnym niedowierzaniem, ponieważ to wszystko było takie „płynne”, nasi przywódcy bali się mówić o sukcesie, obawiając się nie uznania wyborów. W pierwszej turze do senatu na 100 osób 92 były z Solidarności. W następnej turze, czyli za 2 tygodnie z Solidarności weszło jeszcze 7 osób.

K: Czy wyniki wyborów były dla społeczeństwa satysfakcjonujące?
S.D.: Było to duże zaskoczenie, zarówno dla rządzących jak i dla „Solidarności”. Cała władza legalnie leżała w rękach „Solidarności”, co przyniosło duże korzyści dla społeczeństwa.

K: Jak wspomina Pan okres transformacji ( przemiany gospodarcze)?
S.D.: Uważam, że władze komunistyczne przeprowadziłyby reformę, jednak społeczeństwo w jakiś sposób się na to nie zgadzało, dlatego też podzieliły się władzą z „Solidarnością” choćby ze względów finansowych. Zaczęło się zwalnianie ludzi z zakładów pracy na szeroką skalę, co skutkowało bezrobociem. Podzielono firmy na mniejsze instytucje i zaczęto obsadzać na stanowiskach wpływowych ludzi.

K: Jak w czasie wyborów wyglądały Pana życie i praca?
S.D.: Życie w czasie wyborów było takie jak przedtem, wybory były początkiem przemian, jakie zapoczątkował rząd Mazowieckiego, wtedy kiedy został wybrany prezydentem Jaruzelski, desygnował na premiera Kiszczaka (szefa służb specjalnych), który nie dał rady stworzyć rządu ponieważ nie miał dużego poparcia. Wtedy rząd Jaruzelskiego na premiera powołał Balcerowicza i nastąpiły radykalne zmiany. Jego słynny plan wniósł wiele dla kraju. Jeśli chodzi o moją pracę, to pracowałem w kopalni Machów 2 w Tarnobrzegu.

Klaudia: Czy wybory 1989 zmieniły Pana życie?
S.D.: Samo poczucie po wyborach było inne, dlatego, że byłem człowiekiem, który rozumiał że jesteśmy w strefie wpływów. Zdawałem sobie sprawę, ze to wynik porozumień wielkich mocarstw po wojnie.

K: Jak ocenia pan ówczesne zainteresowanie polityką? Czy w 1989 było większe czy mniejsze?
S.D.: Wtedy było większe zainteresowanie polityką, była euforia, była nadzieja na lepsze życie, na to, że granice będą otwarte, że nie będziemy pod wpływem Związku Radzieckiego, że będziemy się rozwijać. Pojawiały się obietnice naszych przywódców, że będzie lepiej.

Klaudia: Dziękuję za wywiad i poświęcony mi czas.

Comments